Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
7626
rok szkolny
2009/2010

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

Dziecko niepełnosprawne na drodze do niezależności

Uczęszczania dzieci niepełnosprawnych do szkoły, kontakty z innymi dziećmi, życzliwa, wspierająca dziecko atmosfera wraz z rehabilitacją i usprawnianiem wszelkiego typu nie likwidują wszystkich problemów wynikających z niepełnosprawności. Częściej mówi się o usprawnianiu dziecka niepełnosprawnego, niż o jego wychowaniu.
Bardzo niewiele dzieci niepełnosprawnych przejawia inicjatywę w czymkolwiek. Większość czeka na zaproponowanie im jakiejś aktywności. Nie są uczone podejmowania decyzji, nie umią powiedzieć jakie jest ich zdanie,a nawet co w danym momencie wola robić. Są przyzwyczajone do stałego instruowania, do programowania ich własnej aktywności przez dorosłych. Wielu uczniów jest niepełnosprawnych w stopniu wykluczającym samoobsługę, ale i one były by wstanie przecież pokierować słownie lub gestem osoba pomagającą. W milczeniu znoszą niewygodę lub rezygnują z uczestnictwa w interesujących ich aktywnościach, dopóki ktoś lepiej je znający nie domyśli się, o co chodzi i sam zaproponuje pomoc.
Tak więc życie szkolne i domowe trzeba tak organizować, by w największym stopniu sprowokować dzieci do przejawiania inicjatywy, pobudzić ich kreatywność i samodzielność. Uczniowie powinni uczyć się dokonywania wyborów, podejmowania decyzji i przejmowania za nie odpowiedzialności.
Zasadne więc jest kształtowanie u dzieci niepełnosprawnych dwu grup cech:
1. Stosuneku dziecka do siebie samego(który obejmuje: samodzielność, odporność psychiczną, optymizm i samoakceptację)
2. Stosunku dziecka do innych osób czyli szeroko rozumiane uspołecznienie (i obejmuje ono: komunikatywność, prospołeczność i umiejętność współdziałania).


REKLAMA

Samodzielność

Zdrowe dziecko samo dąży do opanowywania różnych codziennych czynności, łapie łyżkę i chlapie jedzeniem po kuchni, pakuje głowę do rękawa sweterka, wdrapuje się na stołek by sięgnąć tam, gdzie nie wolno. Czasem jego zachowanie budzi grozę, ale ileż przynosi radości i tak bezcennych doświadczeń. Natomiast dziecko niepełnosprawne dodatkowo np.z dysfunkcją ruchu lub porażeniem takiego napędu nie przejawia, a nawet jeśli próbuje, to łatwiej się zniechęca wobec trudności wykonania czynności. Te dzieci są pozbawione wszelkiego poczucia sprawczości - nic od nich nie zależy. Bardzo trudno jest postrzegać siebie jako osobę, jeśli nie można samemu przemieszczać się, nic zrobić rękami, a czasem nie można nawet mówić. Dla dzieci w takim położeniu jakakolwiek możliwość własnego działania jest bezcenna - choćby to było naciśniecie dzwonka przywołującego opiekuna lub uruchomienie specjalnym przyciskiem włączenia oświetlenia lub telewizora. Pomysłowi opiekunowie potrafią dać najciężej nawet porażonym dzieciom poczucie sprawczości-ale muszą sami dostrzec jej wartość. Kolejną sprawą jest czas, czyli możliwość odpowiednio długiego treningu danej czynności. Tymczasem dzieci niepełnosprawne mają tych okazji do treningu codziennych czynności często mniej, niż zdrowi rówieśnicy. Dzieci przewożone są z jednego miejsca na drugie, z jednych ćwiczeń na drugie, stale ubierane i rozbierane przez rodziców lub opiekunów, byleby było szybciej. Jeszcze łatwiejsze do przeoczenia jest zapewnienie dziecku z poważną niepełnosprawnością możliwości sterowania własnym działaniem. U zdrowych rówieśników naturalnie w miarę dorastania zakres podejmowanych decyzji zwiększa się, rodzina oczekuje od nich coraz większej samodzielności i odpowiedzialności. Dziecko niepełnosprawne ponieważ i tak trzeba mu pomóc przy ubieraniu się, nie wybiera rzeczy do włożenia, lecz np. mama. Te rzeczy są na takiej półce, do której to mamie jest wygodniej sięgnąć, a nie dziecku, nie dobiera ich do poru roku, bo robi to ktoś inny - wszystko to dzieje się poza nim, samo dziecko nie przejmuje odpowiedzialności za odpowiednie ubranie się, a także nie oczekuje się tego od niego.
Warto wiec zastanowić się jakiego typu potrzebuje dziecko udogodnień by mogło wykonywać pewne czynności. Dobrym pomysłem może być sprawienie dziecku butów na rzepy a nie sznurowanych, przyczepienie breloczka do zamka kurtki, lub przyszycie tasiemki na rękawie (pętelkę zaczepia się o klamkę i w ten sposób ściąga kurtkę z ręki). W ten sposób postępując krok po kroku mamy możliwość przesunąć dziecko z kategorii "rozbieranych całkowicie przez opiekuna" do kategorii "całkowicie samodzielny w rozbieraniu". A to jest już zmiana jakościowa, na pewno sprzyjająca rozwojowi. Często na zajęciach otwieramy za dzieci wszelkie pudełka wyjmując gry i pomoce, bo operowanie pomocami postrzegamy jako przedmiot zajęć, a samo wyjmowanie już nie. Dzieje się też tak ze nikt nie wie, ze słoik zakręca się w jedną stronę a otwiera w drugą, tzn. że nikt tego nie próbował z dzieci. Wszystkie dzieci uczą się metoda prób i błędów, ale musza mieć do nich okazję. Dzieci nie mówiące traktowane są często jak niemowlęta mimo ze mają po kilkanaście lat. Trzeba przyznać,że nie jest łatwo rozgraniczyć zakres koniecznej pomocy i "wolności" podejmowania decyzji, samodzielnego przejmowania odpowiedzialności za wykonanie zadania. Zawsze trzeba brać pod uwagę względy bezpieczeństwa, ale też nie można ciągle osaczać wychowanka. Dzieci rzadko pozostawiane same sobie,czują zawsze przy sobie opiekuna, zwalnia to ich od samodzielnego podejmowania decyzji i odpowiedzialności. Tymczasem to właśnie w sytuacji swobody dzieci mają szanse na naprawdę własną aktywność, na którą same mają ochotę i zapotrzebowanie. Trzeba ograniczać ciągłe kontrolowanie każdej chwili ich życia oraz sterowanie dziećmi z zewnątrz w najdrobniejszych nawet czynnościach.
Innym bardzo ważnym problemem naszej rzeczywistości jest ciągle jeszcze brak energoterapeutów którzy obserwując sposób poruszania się i manipulowania dziecka dostosowywaliby na bieżąco przedmioty codziennego użytku do specyficznych możliwości dzieci. Z przykrością należy stwierdzić ze nie posiadamy nawet wózków elektrycznych i innych istniejących już od dawna na świecie adaptacji dla osób niepełnosprawnych.

Podsumowując:
Nadopiekuńczość sprawia, że dzieci wolniej rozwijają się społecznie, wywołuje u dziecka poczucie zagrożenia, nasila lęk, skłania do nadmiernej koncentracji na własnej osobie. Nie dając dziecku okazji do bycia samodzielnym, wyrządzamy mu krzywdę. W życiu na pewno znajdzie się w sytuacjach, w których będzie musiało dokonywać samodzielnych wyborów. Brak możliwości decydowania o swoim losie prowadzi do frustracji, złości, smutku, a w konsekwencji do bezradności. Każdy powinien mieć prawo do decydowania o sobie, nie powinno się go odbierać osobom niepełnosprawnym. Oczywiście część decyzji za dzieci podejmuje rodzic, czy opiekun. Jednak w przypadku każdego człowieka można znaleźć obszar, w którym on sam jest w stanie dokonać wyboru.
Rodzice często z obawy i troski o zdrowie dziecka wyręczają je we wszystkim, tłumacząc sobie: "po co je męczyć, ja to zrobię szybciej i lepiej". Dziecko, poprzez takie zachowanie, uczy się, że niczego nie potrafi i jego aktywność jest niepotrzebna. Wyręczając dziecko pozbawiamy je radości z pierwszych odkryć i sukcesów. W życiu dorosłym osoba taka będzie oczekiwała od innych załatwiania za nią wszelkich spraw. Mogą pojawić się próby manipulowania innymi osobami, żądanie pomocy w rozwiązywaniu najdrobniejszych nawet problemów. Takie zachowanie nie zyskuje sympatii otoczenia oraz nasila trudności w kontaktach z innymi, pogłębia samotność i egocentryzm. Nadmiernie chronione dzieci są mało samodzielne, nie potrafią podejmować samodzielnych decyzji, obawiają się odpowiedzialności i najmniejszego ryzyka. Mają skłonności hipochondryczne, nadmiernie dbają o swoje zdrowie. Wymagają ciągłego wspierania i zapewniania bezpieczeństwa.


REKLAMA

Odporność emocjonalna, optymizm, samoakceptacja

Dzieci niepełnosprawne każdego rodzaju, a szczególnie dzieci umysłowo upośledzone, mają nasiloną potrzebę uzyskiwania społecznej akceptacji. W wyniku tego ich uwaga jest skupiona na rodzicach, osobach, niż na realizowanych czynnościach. Więź z rodzicami lub opiekunami, jeżeli jest silna i zarazem podporządkowująca, może blokować rozwój intelektualny dziecka. Jeżeli natomiast jest słaba może doprowadzić do zaburzeń w zachowaniu, gdyż dziecko żądne akceptacji, która jednak nie jest wsparta pozytywnym uczuciem, będzie poszukiwało akceptacji opartej choćby o emocje negatywne np. poprzez agresję, zachowanie błaznujące i inne formy zwracania na siebie uwagi. U dziecka, w takiej sytuacji, mogą w dalszej konsekwencji rozwinąć się trudności odróżniania tego co dobre, a co złe - gdyż brak mu stabilnych punktów odniesienia, opartych o związek akceptacji z miłością.
Nabywanie odporności emocjonalnej odbywa się naturalnie poprzez uczestnictwo w życiu społecznym, dostosowując się do sytuacji, do konieczności i wymagań. Dzieci niepełnosprawne musza mieć szanse i okazje do przeżywania również trudnych sytuacji - chronienie przed nimi odbierze im możliwość skorzystania z nauki. Nie warto stale "oszukiwać" dając dziecku wygrać np.w grze planszowej, by zobaczyć jego uśmiech na buzi. Zrobimy mu większą przysługę, grając uczciwie i pokazując ze czasem odnosi się sukcesy a czasem porażki, i to jest naturalna kolej rzeczy.
Nieocenioną pomocą w kształtowaniu odporności emocjonalnej może być odgrywanie scen np. ćw. dramowe, które wyzwalają cała gamę emocji - można wówczas rozmawiać z dzieckiem nie tylko o wydarzeniu ale też o wywołanych dzięki temu uczuciach, emocjach.

Szacunek dla samego siebie

Ogromne znaczenia w wychowaniu dzieci niepełnosprawnych ma szacunek do samego siebie dziecka niepełnosprawnego. Szacunek do siebie, powiązany u dzieci zazwyczaj z podziwem dla swoich dokonań i wzmacniany przez rodziców lub terapeutów kształtuje się u dzieci niepełnosprawnych z trudem i to pomimo korzystnych oddziaływań wychowawczych. Dziecko bowiem stosunkowo wcześnie ocenia siebie poprzez porównywanie z innymi dziećmi i porównania te wypadają często na jego niekorzyść. Szacunku do samego siebie nie można dziecka nauczyć. W wychowaniu czy to w rodzinie czy w szkole muszą być po prostu stworzone odpowiednie warunki, aby dziecko mogło siebie pozytywnie oceniać, pomimo swych ograniczeń. Takim podstawowym warunkiem jest uczenie dziecka porównań z uprzednimi własnymi osiągnięciami, a nie osiągnięciami cudzymi.
Stosunek rodziców i innych osób do dziecka jest tym, co wpływa na jego wyobrażenie o sobie samym i na jego samoocenę.
Często w procesie nauczania lub wychowania dziecka zapomina się o jego prawie do prywatności i poszanowania jego intymności, przebierając go w miejscu gdzie jest wiele osób. Mówi się też nad ich głowami o sprawach dla nich bolesnych, raniąc ich poczucie wartości.
Błędem wychowawczym również często spotykanym są nadmierne lub niedostateczne wymagania w stosunku do dziecka niepełnosprawnego. Błąd ten jest związany z niewłaściwą oceną możliwości dziecka, to znaczy z niedocenianiem, bądź przecenianiem go. Niedocenianie możliwości dziecka prowadzi często do nadopiekuńczości, wyręczania go we wszystkich czynnościach. Taka nadmiernie chroniąca, protekcyjna postawa wobec dziecka utrudnia mu przystosowywanie się do środowiska.
Niepełnosprawność jest bardzo charakterystyczną cechą dotkniętej nią osoby, zawsze widoczną i przez otoczenie postrzeganą jako cecha centralna (rówieśnicy lub osoby postronne powiedzą raczej: "to ta dziewczyna, co utyka" niż "to ta blondynka co ma fajną fryzurkę").
Dla samych niepełnosprawnych ułomność nie jest centralną cechą obrazu własnej osoby, a postrzeganie ich w ten sposób odbierają jako krzywdzące. Jest jednak na ogół cechą bardzo ważną i odczuwaną jako przyczyna ich odmienności, zależności i dotykającej ich niesprawiedliwości. Trzeba im pomóc z nią się z nią zmierzyć, by mogli osiągnąć stan samoakceptacji.

Literatura:

  • Krystyna Ziętkiewicz "Dziecko niepełnosprawne ruchowo na drodze do niezależności"

    Małgorzata Knapik


  • Zaświadczenie online



    numer online: 85 gości

    reklama