Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
4788
rok szkolny
2007/2008

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

O granicy wychowania

Po nowoczesna rzeczywistość, agresywna, wielowątkowa przesycona szumem medialnym nie jest łatwym obszarem działań pedagogicznych. Dzieci i młodzież pochodzące ze skrajnie odmiennych środowisk społecznych i kulturowych, wnoszą ze sobą do placówek wychowawczych i oświatowych cały bagaż nawyków, zachowań i lęków typowych dla współczesnej kultury. Wszystkie bez wyjątku są przecież beneficjentami otaczającej rzeczywistości z jej wszystkimi przypadłościami, bolączkami, rozterkami, wyborami i ich konsekwencjami

Coraz częściej wśród pedagogów pojawia się poczucie bezradności.
Sprawdzone i wydawało by się skuteczne metody oddziaływań wychowawczych najoględniej mówiąc zawodzą. O ile w diagnozie i ocenie rzeczywistości zarówno pedagogika jak i najbliżej z nią powiązane: socjologia i psychologia, starają się nadążać za ciągłymi i dynamicznymi zmianami zarówno tła wychowawczego jak i podmiotów działań wychowawczych, to praktyka coraz częściej przypomina bezradne dziecko we mgle. Wychowawcy starają się radzić sobie w nowych sytuacjach stosując znane sobie i w swojej ocenie skuteczne metody wychowawcze, które coraz częściej okazują się jeżeli nie całkowicie, to w dużej części bezużyteczne.

Nie ma w tym jednak nic dziwnego. Bowiem jeżeli przyjmiemy, że wszystkie zmiany w tym również te warunkujące konieczność reorientacji teorii i praktyki wychowawczej są naturalną koleją rozwoju cywilizacyjnego, bez względu na naszą ocenę jakości tych zmian, to musimy przystosować do nich praktykę wychowawczą w oparciu o wypracowane modele teoretyczne.

Jednak wypracowanie teorii przydatnych do realizacji zadań wynikających z procesu wychowania młodego pokolenia wymaga czasu. Czasu którego nie ma, bowiem dynamika zmiany jest tak duża, że uniemożliwia płynne funkcjonowanie systemu: diagnoza-cel-metoda-działanie.

Nic nie wskazuje by w dającej się określić przyszłości sytuacja uległa zmianie a tempo przeobrażeń społecznych i kulturowych oraz implikującego je rozwoju technologicznego uległo zahamowaniu. Stajemy wszyscy: wychowankowie, wychowawcy i cała otaczająca nas rzeczywistość u progu nowych wyzwań i konieczności pedagogicznych formułowanych przez nowe oczekiwania nowych czasów.

Powyższe słowa wydają się być oczywistością i jako takie powinny sobie z łatwością torować drogę ku ciągłemu poszukiwaniu efektywności, atrakcyjności i skuteczności oddziaływań wychowawczych.

Jednak coraz częściej mówi się dochodzeniu do tzw. granicy wychowania, tj do momentu gdy oddziaływanie bodźców płynących ze środowisk uważanych dotychczas za wychowujące i wychowawców cieszących się dotychczas pozytywnymi wynikami swojego trudu pedagogicznego stają się nieefektywne i nie znaczące w kształtowaniu młodego człowieka. Taka sytuacja prowokuje do określenia jej jako dojście do czegoś w rodzaju tamy spiętrzającej bodźce mające być podejmowane i przetwarzane przez wychowanków. Tamy, która skutecznie oddziela ich od od wpływu konkretnego wychowawcy lub środowiska wychowawczego.

Powyższy opis charakteryzuje rzeczywistość, jednak trudno się zgodzić na określenie tej sytuacji graniczną.

Nie istnieją bowiem granice wychowania. Bariera pojawia się raczej przed wychowawcą, który ma trudności w realizowaniu zakreślonych przez ciebie celów i metod wychowania.
Jeżeli świadomie realizowane procesy wychowawcze napotykają na opór, gdy wychowankowie przestają reagować na oddziaływanie wychowawcze swojego wychowawcy, nie oznacza to wcale osiągnięcia granicy wychowania.

Proces rozwoju trwa dalej tyle, że pod innym wpływem. Prawdopodobnie dokonała się używając terminologii matematyczno fizycznej zmiana zwrotu, kierunku i wartości wektora lub wektorów wychowania. Ta zmiana może być bardzo znacząca lub tylko korektą, może dotyczyć wielu zmiennych lub tylko jednej z nich.

Czy jednak w każdym przypadku zakłócenia procesu powinny być dla wychowawcy sygnałem alarmowym?.

Wiele zależy od kontekstów. Może się zdarzyć, że pojawiły się takie potrzeby, zainteresowania i fascynacje, które spowodowały u młodego człowieka konieczność poszukiwania nowych źródeł inspiracji niekoniecznie mieszczących się w zakresie kompetencji dotychczasowego nauczyciela, wychowawcy. Rolę mentora może przejąć ktoś inny, będący autorytetem w tym właśnie momencie samookreślenia jego potrzeb i dążeń.

Jeżeli kierunek tych zmian jest zgodny z wartościami kulturowymi, społecznymi i edukacyjnymi, jeżeli są one realizowane przez mądrych, kompetentnych ludzi, to dotychczasowemu wychowawcy pozostaje przyklasnąć dążeniu wychowanka, choć jest to czasem trudne i skłaniające do refleksji pedagogicznej.

Oczywiście nie wszystkich stać na taką refleksję i często pozostaje tylko poczucie goryczy uzupełniane głoszeniem twierdzeń o nieprzezwyciężalnych niemożnościach wychowawczych.
Ten ostatni pogląd wcale nie jest odosobniony, choć oczywiście powinien skłaniać do zastanowienia, tym razem nas, starających się pisać i mówić o wychowaniu.

Wracając do kontekstów opisywanych zmian to uważne przyglądanie się im jest nieodzowne i powinno być jedną z podstawowych powinności wychowawcy.

Bowiem drugim biegunem opisanych zmian kierunków zainteresowań i potrzeb wychowanka jest zwrot w kierunku antywartości ze wszystkimi konsekwencjami takiego wyboru. Zwrot taki jest zazwyczaj poprzedzony wyraźnymi symptomami i nie należy w żadnym razie ich lekceważyć lub uznać za przejściowe i powierzchowne. Często są to bowiem początki trwałych zakłóceń procesu wychowania o nieprzewidywalnych negatywnych następstwach.
Najważniejszą cechą tych zmian jest utrata wpływu na wychowanka przez wszystkie osoby i środowiska dotychczas wychowujące. Ich rolę skutecznie przejmują osoby i środowiska stojące w jawnej opozycji do celów i metod wychowania ku wartościom uznanym przez kulturę i społeczeństwo.

One to socjalizują i wychowują do swoich potrzeb, według swojego katalogu wartości i czynią to w sposób niezwykle skuteczny i wyrafinowany używając zabiegów socjotechnicznych i wychowawczych z którymi walczyć niezwykle trudno.

Dlatego niezwykle ważna jest umiejętność dostrzegania wszystkich niepokojących sygnałów pojawiających się z kierunku od wychowanka i jego otoczenia oraz umiejętność przeciwstawienia im swoich kompetencji, wiedzy, taktu i skuteczności pedagogicznej.

Reasumując proces wychowania meandruje między przeszkodami, barierami, granicami potrzebami, fascynacjami, koniecznościami, dążeniami i prowadzi człowieka wielokierunkowo zmieniając znaczące dla niego odniesienia. Dlatego tak ważne staje się baczne obserwowanie przebiegu edukacji i socjalizacji młodego człowieka nie tylko w szkole, ale również w domu i placówkach realizujących zajęcia w czasie pozaszkolnym: klubach sportowych, placówkach upowszechniania kultury i innych miejscach mających udział w wychowaniu dzieci i młodzieży.

Stwarzanie im takich warunków do wielokierunkowego zależnego od możliwości, predyspozycji i aspiracji rozwoju byśmy nie musieli mówić o granicy wychowania. Jest to twierdzenie fałszywe i nie znajdujące wiarygodnego uzasadnienia. Bowiem bezustannie zmieniają sie zewnętrzne uwarunkowania towarzyszące procesowi wychowania a zmiany te mają obecnie niespotykaną dotychczas dynamikę zarówno w ujęciu społecznym jak i kulturowym. Jeżeli więc nie będziemy nadążać tymi zmianami ciągle udoskonalając swój warsztat pedagogiczny, doskonaląc i uzupełniając wiedzę o otaczającym nas świecie, zaprzepaścimy możliwości wpływania na rozwój dzieci i młodzieży.

Tracąc szansę na własny rozwój jednocześnie utracimy wiarygodność jako wychowawcy a tytułowe bariery wychowania staną się rzeczywistą granicą naszych możliwości. Zaś nasi wychowankowie pójdą dalej poszukując dla siebie szansy rozwojowej, pozostawiając nas w niepewności co do słuszności i kierunków dokonywanych wyborów.

mgr Robert Jakubik


Zaświadczenie online



numer online: 171 gości

reklama