Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
3938
rok szkolny
2006/2007

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

Słabszy, mniejszy, gorszy? O tym, jak warunki fizyczne dziecka mogą wpłynąć na jego akceptację w grupie.

Każdy człowiek jest inny. Jeden jest piękny, inny... troszeczkę mniej. Jeden jest sprawny i szybki, inny wręcz przeciwnie - przewróci się o każdy wystający korzeń, zawali mecz koszykówki w najbardziej decydującym momencie, nie przebiegnie nawet 100 metrów. Bo jest mniejszy, słabszy, grubszy. Czy to oznacza, że także gorszy? Często się zdarza, że takie dziecko odrzucane jest przez innych, wyśmiewane, obmawiane. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, jakie krzywdy może takie zachowanie wyrządzić małemu człowiekowi i w jaki sposób może to rzutować na jego dalsze życie.

To, że dziecko jest małe, niezgrabne, otyłe nie zawsze wynika z zaniedbania ze strony dorosłych i jego samego. Choć zdarza się, że przyczyną jego słabszej kondycji fizycznej jest właśnie zaniedbanie - zwalnianie z zajęć fizycznych w szkole z błahego powodu, unikanie ruchu, ciągłe wysiadywanie przed telewizorem lub komputerem, objadanie się fast foodami czy chipsami, to przyczyna często tkwi znacznie głębiej. Na nasz rozwój, a tym samym sprawność fizyczną mają wpływ:

  • geny - niektóre choroby genetyczne wpływają na ograniczenie zdolności fizycznych dziecka, np. zespół Downa, uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego (dziecięce porażenie mózgowe); indywidualne tempo rozwoju każdego człowieka;
  • urazy - złamania, wypadki, wrodzone i nabyte skrzywienia kręgosłupa;
  • przebyte choroby - zapalenie opon mózgowych, zapalenie płuc, astma, padaczka;
  • dieta - zbyt uboga w witaminy może prowadzić do poważnych uszkodzeń (np. brak lub niedobór witaminy D może spowodować krzywicę, rozmiękczanie kości czy osteoporozę); niewłaściwe nawyki żywieniowe - bulimia, anoreksja;
  • środowisko, w którym żyjemy (czyli czynniki środowiskowe) - oddziaływanie rodziny, szkoły, grup rówieśniczych na rozwój jednostki (środowisko patologiczne).

    Wymienione wyżej czynniki pokazują, że jeśli w Twojej klasie nie ma dzieci z upośledzeniem lub niepełnosprawnych, to nie znaczy, że ten problem Ciebie nie dotyczy. Musisz przyznać, że pewnie nie raz zdarzyło się, że Grześ nie chciał grać w drużynie z Kaziem, bo "on nie umie złapać piłki, przewraca się i porusza się jak żółw"; że Marysia (dziewczynka nieco przy sobie) po raz kolejny nie przyszła na lekcję wf, na której zaplanowany był bieg terenowy; że chudy i blady Krzysiek jako jedyny nie jedzie z wami na wspólną wycieczkę. Zajmijmy się tymi przypadkami dokładniej i spróbujmy poszukać możliwych przyczyn tego stanu rzeczy oraz możliwych sposobów udzielenia pomocy tym dzieciom. Nie łudźmy się - nie pomożemy im w ciągu jednego dnia, nie znajdziemy jednego idealnego rozwiązania. To, co na jednego zadziała może okazać się niewłaściwe dla drugiego. Wierzę w Twoją wiedzę i intuicję, w to, że znasz swoich podopiecznych bardzo dobrze i dzięki temu wybierzesz właściwy sposób.

    Nie będę z nim grał!!!

    Te słowa wypowiada nasz przykładowy Grześ, które jak małe szpileczki wkłuwają się w ucho słuchającego tego Kazia. Jak zareagować? Co zrobić? Słowa padły i nie ma odwrotu - trzeba działać. Grześ jest twardy i nie chce ustąpić. Kaziu tylko spuścił głowę, przyzwyczajony do takich sytuacji i chce odejść na ławeczkę. Różne są nasze reakcje - jeden powie "No dobra, to przejdź Grzesiu do drugiej drużyny", inny - "Dobrze, Grzesiu, możesz usiąść na ławeczce". W pierwszej sytuacji ulegamy małemu terroryście :), w drugiej - dajemy mu czas na przemyślenie jego decyzji (sam przecież powiedział, że nie będzie grał). Grę można potraktować na wesoło - niech miejsce Grzesia zajmie na chwilkę nauczyciel, niech "zagra" do śmiechu - raz się uda, a raz nie złapać piłkę, a w rezultacie trzeba przekonać Grzesia, by chciał włączyć się do gry. Nie na siłę, ale jeśli będzie widział, że traci świetną zabawę, może się skusi i wejdzie na boisko.

    Takie sytuacje mają najczęściej miejsce w klasach młodszych. Można też przeprowadzić zajęcia dramowe - przedstawić opis podobnej (ale nie tej samej!) sytuacji i zaproponować wymyślenie zakończenia. Nie ulegać, gdyż wtedy naszemu Kaziowi pokazujemy, że my też w niego nie wierzymy, że uważamy go za fajtłapę. Przeprowadźmy też czasem ćwiczenia, które pomogą Kaziowi przygotować się do gry. Jeśli chcemy grać w koszykówkę, zróbmy trening, poćwiczmy rzuty, oglądnijmy wspólnie fragment meczu - przecież nawet koszykarze NBA czasem nie trafiają do kosza!

    Możemy także wykorzystać zbiór sprawności zuchowych dostosowanych do potrzeb szkolnych. Wybierzmy dobry moment i zaproponujmy na osobności Grzesiowi, by pomógł Kaziowi jak "Starszy brat" i by razem pograli w piłkę. Niech udzieli mu kilku lekcji jak mężczyzna mężczyźnie. Nie staną się przez to wrogami, a być może będzie to początkiem wzajemnej współpracy.

    Och, ta Marysia...

    Marysia ma kompleksy - parę kilogramów nadwagi, ociężałe ruchy, niechęć do sportu (z wyjątkiem tego nadawanego w telewizji), niechęć do dresu czy innego stroju sportowego, który wcale nie upiększa jej niezbyt idealnej figury. Jest jednak szczęściarą - to nie choroba jest przyczyną jej otyłości, serduszko pracuje równo i miarowo, choć nieco ospale przy tych dodatkowych paru kilogramach. Marysia często nie przychodzi do szkoły lub spóźnia się - głównie z powodu lekcji wychowania fizycznego.

    Problem naszej Marysi nie jest wyjątkowy. Coraz więcej w naszych klasach dzieci otyłych, prowadzących siedzący tryb życia (TV, gry komputerowe), niewłaściwie się odżywiających (ach, te chipsy...). Jeśli wiemy, że nie choroba jest przyczyną ociężałości, można nad tym popracować. Przeprowadźmy cykl spotkań dotyczących zdrowego odżywiania - zaprośmy lekarza, dietetyka, psychologa. Niech powiedzą, jakie są normy dla interesującego nas wieku rozwojowego. Spróbujmy potem wprowadzić zalecenia specjalistów do naszej klasy. Zróbmy wspólnie zdrową sałatkę warzywną, wyciśnijmy sok z pomarańczy, przegryzajmy suszone owoce zamiast słodyczy. Niech to będzie nasz rytuał po zakończeniu lekcji - takie nieco inne zajęcia integrujące. Marysia na pewno nie odmówi - lubi jeść i nie kryje się z tym, a być może ten sposób będzie miał wpływ na zmianę diety.

    Trudniej jednak będzie tę Marysię przekonać do zajęć fizycznych. Ma kompleks i pewnie nie będzie chciała ubrać się w strój gimnastyczny, by brać udział w zajęciach. Można zacząć od mniejszych wysiłkowo ćwiczeń i niekoniecznie nazywać je ćwiczeniami. Wychodźmy na zwykłe spacery do lasu, zorganizujmy mini-podchody, których punkty będą sprawdzianem wiedzy z określonej dziedziny (wybierzmy na początek tę dziedzinę, w której Marysia będzie miała pole do popisu). Być może wprowadzona "dieta" i zajęcia wymagające mniejszego wysiłku zaowocują konkretnymi, spalonymi kaloriami?

    Jeśli jednak w klasie jest jedna taka Marysia, raczej nie zmieniajmy całości pracy tylko z jej powodu. Poszukajmy takich rozwiązań, które można zaproponować do realizacji na jednej godzinie wychowawczej. Dziewczynki chętnie skorzystają z możliwości spotkania się ze specjalistką w określonej dziedzinie np. kosmetyczką, dietetyczką czy stylistką. Taka osoba, uprzedzona przez nauczyciela o problemie Marysi, może w naturalny sposób wpłynąć na samopoczucie naszej koleżanki. Dziewczyny doradzają sobie wzajemnie, jak się uczesać, by wyglądać atrakcyjnie, jak się ubrać, by zatuszować niektóre niedoskonałości figury, a podkreślić jej walory. Przy okazji ubioru, można także wspomnieć o stroju kąpielowym, który spędza Marysi sen z powiek w obliczu nadchodzącego lata - jaki wybrać, by wyglądała ładnie i czuła się w nim świetnie.

    Marysia, jak każda kobieta, lubi komplementy. Na takiej lekcji jest okazja, by każda dziewczyna usłyszała, co w niej jest ładnego, czym może się chwalić ("W Twoim wyglądzie podoba mi się…"). Tak samo ze sportem. Ze zbędnymi kilogramami już zawsze trudno jej będzie biegać, ale bez problemu może być najlepiej rozciągnięta, może jeździć na rowerze czy skakać w dal. Tylko trzeba jej pokazać, w czym jest dobra, i niech tym się głównie zajmie. Ważne, by nasza Marysia nie odczuła, że wszystko to jest kierowane tylko do niej.

    Ja?! Na wycieczkę?! Nigdy w życiu!

    Tak, tak, to nasz Krzysiek broni się przed kolejnym wyjazdem na wspólną wielodniową wycieczkę. Mówimy na lekcji organizacyjnej o tym, ile szczytów planujecie zaliczyć, ile kilometrów przejść każdego dnia. Wszyscy tym żyją, tylko jakoś Krzysiek cichutko siedzi w kącie i nic nie mówi. Dla niego to koszmar. Jako dziecko dużo chorował, ciągle miał problemy z oskrzelami. Obecnie już tyle nie choruje, ale doświadczenia dzieciństwa odcisnęły się na jego podejściu do wielu spraw. Stara się nie przemęczać, nie nosić ciężkich rzeczy, gdyż jego mięśnie odmawiają szybko posłuszeństwa i powstają zakwasy. Wie, że nie da rady pokonać tej całej trasy. I za nic w świecie nie da się na to namówić.

    Nasz Krzysiek ma jednak inne umiejętności. Dużo czyta, ładnie i chętnie opowiada. Chcielibyście, by pojechał na wycieczkę razem z wami - mógłby przecież opowiadać wspaniałe legendy o górach, opowieści starych wędrowców, historie zwykłe i niesamowite. Cóż - taki z niego typ kujona... Fajnego, ale jak go przekonać, by się zdecydował? Jeśli nie można się dogadać, to może trzeba poszukać kompromisu: tym razem będzie inaczej! Inaczej, bo nie będziemy stale wędrować. Inaczej, bo każdego dnia przygotujemy dwie alternatywy - dla górskich piechurów i dla nizinnych poszukiwaczy tajemnic (wieczory jednak jak najbardziej wspólne!). Inaczej, bo może tym razem Krzysiu wreszcie pojedzie z nami?

    Nie zrobimy z Krzysia górskiego wędrowca w jeden dzień. Jednak jeśli damy mu szansę, może pokocha góry tak, jak i wy. Rzadko się zdarza, że kondycja fizyczna wszystkich osób w klasie (grupie) jest taka sama. Może nie każdy chce się do tego przyznać, że dla niego także jest to wyczyn. Jedźmy wspólnie, ale niech zajęcia będą zróżnicowane pod względem możliwości. Niektórzy jeżdżą na wycieczki górskie i się męczą, bo po prostu chcą być z klasą, a może lepiej czuliby się po małym spacerku dolinkami, a później przygotowując posiłek dla wędrowców? O ile bogatsze mogą być doświadczenia grupy klasowej, jeśli damy każdemu to, co mu najbardziej odpowiada.

    Problemów związanych z zaburzeniami rozwoju może być znacznie więcej. Nie sposób ich tu wszystkich opisać. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że niedoskonałości fizyczne mają silny wpływ na psychiczną stronę naszej osobowości. Dzieci (dorośli zresztą też) bardzo mocno przeżywają porażki, mogą czuć się niepewnie i przejawiać postawy wycofywania się. W sytuacji stresowej - tutaj będą to sytuacje związane z aktywnością fizyczną - pojawiają się typowe objawy stresu: pocenie i drżenie rąk, przyspieszony oddech, uczucie słabości, czasem nawet omdlenia. Unikanie, wycofanie. Widząc takie symptomy, weźmy człowieka na bok i zapytajmy o samopoczucie. Nie ryzykujmy, gdyż może on to przypłacić zdrowiem, a nawet życiem.

    Rameczka:

    Literatura:

  • P. G. Zimbardo, F. L. Ruch: Psychologia i życie, PWN Warszawa 1994
  • Z. Włodarski, A.Matczak: Wprowadzenie do psychologii, WSiP, Warszawa 1993
  • R. Vasta (..): Psychologia dziecka, WSiP, Warszawa 1995
  • E. Hurlock: Rozwój dziecka, PWN, Warszawa 1965
  • R. Kohnstamm: Praktyczna psychologia dziecka, WSiP, Warszawa 1989
  • H. Rudolph Schaffer: Psychologia dziecka PWN, Warszawa 2006
  • http://www.mediweb.pl/diseases/vad04.php - strona www na temat otyłości i jej problemów

    mgr Sylwia Krause
    Szkoła Podstawowa nr 4 w Radlinie


  • Zaświadczenie online



    numer online: 170 gości

    reklama