Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
2464
rok szkolny
2005/2006

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

Zadania wychowawcy

Kontakt psychiczny wychowawcy i wychowanka jest koniecznym warunkiem skutecznego oddziaływania wychowawczego. Tam, gdzie on istnieje, wychowanie ma szanse. Brak kontaktu obdziera obcowanie ze styczności realnej i pozostawia tylko styczność formalną. Ze styczności duchowej pozostaje jedynie sąsiedztwo materialne i mechaniczne. Nie ma wspólnoty. Dlatego nawet codzienne obcowanie z dzieckiem w rodzinie może pozostawać bez żadnego wpływu wychowawczego ojca czy matki. Brak kontaktu może sprawiać, że najlepszy wychowawca, ojciec czy nauczyciel, będzie bezsilny wobec dziecka, z którym nie może nawiązać łączności psychicznej.

Tworzenie się kontaktu lub jego brak może być wywołane różnymi czynnikami. Jednym z nich jest zbytnia różnica wieku, która występuje w późnych małżeństwach, kiedy różnica lat pomiędzy ojcem a dzieckiem jest zbyt duża i powiększa się coraz bardziej. Możliwości porozumienia się są wtedy bardzo nikłe.

Dziecko zaskakiwane na każdym kroku różnicą pomiędzy światem ojca a światem, który go otacza, urabia sobie następujący schemat: ojciec - to inne czasy, inne obyczaje, inne zainteresowania, cóż "my młodzi" możemy mieć z tym wspólnego. Cokolwiek wtedy ojciec wypowie, wszystko jest odrzucane jak pusta skorupa na śmietnik "rzeczy przebrzmiałych".

Gdy wytworzy się taki przedział i utrwali się obcowanie z grupami młodzieży o podobnych schematach myślenia,żadna perswazja nie dociera do psychiki dziecka; odbija się, jak przysłowiowy groch o ścianę. Również wzory działań i postaw ojca czy matki nie przenikają do nich negatywnie. Występowanie oporów, a niekiedy lekceważenia i arogancji u dziecka, wywołuje u rodziców odruch niechęci i rezygnacji. To powodować może obniżenie się serdeczności w stosunku do dziecka, które mimo wszelkich buntowniczych odruchów, serdeczności tej potrzebuje. Rozłam powiększa się, a niekiedy utrwala.

Przekora i bunt, utrudniające kontakt wychowawcy, mogą powstawać na tle wielu innych okoliczności. Do nich należy np. okres rozwojowy, przemiany zachodzące pomiędzy wiekiem dziecięcym a młodzieńczym. Okres ten, bywa często widownią rozmaitych nie uporządkowanych impulsów i zachowań się, które przysparzają trudności samemu dziecku i wychowawcom.Przekora i bunt mogą przybierać wtedy rozmaite postacie. Ani szkoła, ani dom nie mogą tolerować takich sytuacji. Jednakże nie należy przesadzać w reakcjach karnych, np. usuwać dziecko ze szkoły. Czynienie z nich uczniów - męczenników to tylko utrwalanie w nich niepożądanego schematu. Zazwyczaj, omawiane tendencje wygasają same lub przekształcają się na inne, nieszkodliwe formy przywództwa, zmysłu organizacyjnego i potrzeby zbiorowych inicjatyw. W parę lat później może to być próba organizacji teatrzyku studenckiego, kółka malarskiego lub piosenkarskiego.

Inną okolicznością, prowadzącą do postaw przekory i buntu, może stać się u dzieci silnych, fizycznie zdrowych i inteligentnych, nadmiar energii i pomysłowości, które nie znajdują ujścia w grzecznym zachowaniu się na lekcjach i w przykładnym odrabianiu lekcji. "Uczeń wzorowy" to schemat, w którym ich indywidualność nieraz się nie mieści. Takim dzieciom należy stwarzać dodatkowe warunki dla ich ambicji i inicjatywy. Dużą rolę może tu odegrać np. harcerstwo, powierzając dzieciom o dużych indywidualnościach odpowiedzialne zadania.

Można z cierpliwością i bez przesadnego zniechęcenia oczekiwać, że kapryśne postawy przekory i buntu ustąpią same, przy wyrozumiałej opiece wychowawczej. W omawianym okresie, dziecko jest obciążone nie tylko dysharmoniami, które muszą dopiero stopniowo się wyrównywać, ale także samym wysiłkiem szybkiego wzrostu, mogą występować objawy przekory, arogancji i gnuśności. W tym przypadku nie wystarczy obciążać dziecko zarzutami i wywoływać w nim poczucie winy. Rozsądniej będzie zasięgnąć porady lekarza, jeśli jego zabiegi nie sprawią cudu w zachowaniu się dziecka, to przynajmniej uzdrowią nasz sąd, a co za tym idzie i nasze zachowanie się w stosunku do niego.

Współżyjąc z dzieckiem w rodzinie popełniamy błędy i nietakty wychowawcze, ponieważ nie zdajemy sobie często sprawy z tego, jak dziecko odbiera to, co pragniemy mu przekazać.Często także popełniamy błędy, wynikające z efektu, niekiedy z nadmiaru czułości, niekiedy przeciwnie, dajemy się unosić afektom zniecierpliwienia i gniewu. Zdarza się też, że niewczesnymi wrogami upokarzamy dziecko, wywołujemy w nim trwałe urazy, lęki i poczucie niższości.

Jako dorośli, mamy inną miarę wartości, inna jest także chłonność psychiczna dziecka i to, co uważaliśmy za wymówkę lub ocenę małoznaczącą, dziecko przyjmuje nieraz o wiele drastyczniej.

I podobnie, jak obcej mowy dziecko uczy się daleko łatwiej i chłonniej niż dorośli, podobnie też szybciej przyjmuje i wiele z tego, co nam się wydaje przejściowe i błahe. Niełatwo więc bywa dorosłym postawić się w sytuacji dziecka, rozumieć tak, jak ono rozumie, odczuwać tak, jak ono odczuwa. Nawet gdy dziecko wypowiada się wobec nas o sobie, gdy uczeń odpowiada na nasze pytania, gdy wypełnia podsuwane mu kwestionariusze, popełniamy najczęściej błędy na tle interpretacji, to znaczy niewłaściwego rozumienia tych wypowiedzi. Dziecko inaczej używa tych samych form językowych, wkłada w nie intencje i treści niż my byśmy to robili, używając tych samych wyrażeń, zdań i tekstów.

Wskazane są w obcowaniu z dzieckiem umiar, ostrożność, nie poddawanie się emocjom i afektom, nie tworzenie sobie sądów powierzchownych i pochopnych. Bardzo wiele pouczyć nas mogą o rzeczywistych przeżyciach dziecka, o jego lękach i urazach, zawodach i poczuciach o tym, co przysparzało mu siły, nadziei i radości, wspomnienia osób dorosłych o latach dziecięcych.

Na gruncie takich różnorodnych informacji, wspomnień i obserwacji wytworzyła się pewna suma wiedzy praktycznej o zasadach postępowania z dzieckiem. Zasadach, których wcielanie w praktykę możliwie najlepiej uchroni nas przed błędami niedoświadczenia, afektacji, mylnego rozumienia, krótko mówiąc, naturalnej nieznajomości naszego małego partnera. W związku z tym, wysuwa najważniejsze reguły praktyczne:

1. Odnoś się do dziecka z przywiązaniem i czułością lecz nie psuj go.

2. Staraj się, aby dziecko żyło życiem grupowym. Samotność i jedynactwo i zbyt duża różnica wieku pomiędzy rodzeństwem wywołuje skutki niepożądane: nieśmiałość i lęk, niezaradność, nieprzygotowanie do współżycia.

3. Zawsze wprowadzaj dziecko w to, co się dookoła niego dzieje. Pozostawione własnym domysłom, dziecko może pójść śladami fantazmów.

4. Buduj w dziecku poczucie własnej wartości.

5. Nie krytykuj, zachęcaj i dodawaj odwagi.

6. Mów z dzieckiem, nie o dziecku, w obecności innych dorosłych.

7. Zachecaj do inicjatywy i przygody. Nie mów za dużo,,nie".

8. Staraj się nie wdzierać w koncentrację dziecka, gdy jest czymś zaabsorbowane. Jeżeli musisz, staraj się uczynić to bardzo łagodnie, przepraszając i tłumacząc, dlaczego to robisz.

9. Bądź sprawiedliwy i konsekwentny. Niesprawiedliwość wywołuje poczucie buntu, a brak konsekwencji niszczy utrwalone odruchy i nawyki.

10. Nigdy nie wywołuj sporu. Staraj się utrzymać swe zachowanie wolnym od emocjonalnych nacisków.

11. Zawsze okazuj dziecku tę samą uprzejmość, uwagę i szacunek, które okazałbyś twojemu przyjacielowi.

12. Odpowiadaj na zapytania dziecka prawdomównie. W odpowiedziach dawaj tyle, ile dziecko oczekuje, nie posuwaj się za daleko w objaśnieniach.

13. Nigdy nie oszukuj dziecka.

14. Pamiętaj, że opory i bunty nie są wyrazem spaczonego postępowania lecz najczęściej efektem nierównomiernego tempa wzrastania w społeczność i przemijają stopniowo z wiekiem, tak jak postały. Staraj się okazać największą cierpliwość. Pohamuj gniew, staraj się spokojnie nadawać właściwy kierunek. Uniesienie, kara i gniew mogą wywołać skutki przeciwne zamierzeniu, utrwalając stereotyp buntu i przekory.

15. Jeżeli dziecko z własnego impulsu stara się zrobić coś użytecznego dla rodziny, domu; jeżeli chce pomóc, zrobić małą przyjemność jeżeli chce okazać nauczycielowi swój dobry do niego szacunek, nie skąp dziecku należnego uznania. Uznanie za strony wspólnoty jest najwyższą i najbardziej pozytywną siłą wychowawczą, ułatwia dalsze wrastanie w społeczność, broni przed wyobcowaniem i egocentryzmem.

Bibliografia:
1. Zygmunt Mysłakowski, O kulturze współżycia, Warszawa 1967
2. Z.Mysłakowski, Kształcenie i doświadczenie, Warszawa 1961
3. Z.Mysłakowski, Talent pedagogiczny, w: Osobowość nauczyciela, W.Okoń, Warszawa 1959
4. Z.Mysłakowski, Osobowość" Wychowanie"(1964) nr4

Beata Kujawa
Szkoła Podstawowa w Górznej


Zaświadczenie online



numer online: 58 gości

reklama