Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
2068
rok szkolny
2005/2006

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

Poeta i księżyc. Księżyc jako obraz sztuki poetyckiej Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego.

W odniesieniu do konstrukcji świata w poezji Gałczyńskiego, w której motyw księżyca nie sposób pominąć, nazwanie poety alchemikiem słowa wydaje się zasadne, wiadomo wszak, że w alchemii księżyc to materia prima. Nie byłoby jednak zaskoczeniem uznanie tego stwierdzenia za profanację słowa poetyckiego i poezji w ogóle. Nie dziwiłaby również próba zarzucenia takiemu sposobowi postrzegania poezji Gałczyńskiego egzaltacji czy nadinterpretacji jej roli, alchemia bywa bowiem pojmowana jako zjawisko negatywne, jako działanie na którym skoncentrowane są wszystkie siły, a mimo to, wszelkie wysiłki pozostają bezowocne. Głębsze przyjrzenie się temu leitmotivowi jakim jest księżyc, jego roli i znaczeniu w twórczości autora Niobe pozwoli znaleźć odpowiedź na nasuwające się w tym miejscu pytanie o to, czym jest owa alchemia słowa w odniesieniu do sztuki poetyckiej Gałczyńskiego, czy ma ona charakter negatywny i czy rzeczywiście do niczego nie prowadzi?

"Moja poezja to jest noc księżycowa", wyznaje w jednym ze swoich utworów poeta. Księżycowa, czyli jaka? Czyżby poeta bawił się w oczywistości? Przecież jak nie ma dnia, w którym nie świeciłoby słońce (pomijam kwestię czynników zakłócających widoczność), tak nie ma nocy bez księżyca (tutaj również nie chodzi mi o efekt widoczności). Nawet zdarzające się niezwykle rzadko zaćmienia, są - paradoksalnie - argumentem "za". Może więc nazwanie owej nocy księżycową, jest celowym zabiegiem artystycznym, mającym wydobyć z oczywistości niezwykłość, z banalności wyjątkowość, formę, która niczym "zaczarowany ołówek" będzie narzędziem wywołującym określone wrażenia czytelnicze. Parafrazując: "noc księżycowa" - "moja poezja" to niezwykła oczywistość, to nadzwyczajna zwyczajność, zjawisko zarazem naturalne i magiczne. Księżyc, to ten element poezji Gałczyńskiego, bez którego nie byłoby legendy, bez którego nie byłoby uroku nocy, ani blasku dnia, to moc zauroczenia czytelnika bez konieczności składania deklaracji poetyckich. W takim rozumieniu, poezja ta ma charakter wybitnie ambiwalentny, przy czym ambiwalencja przejawia się tu zarówno w sposobie postrzegania księżyca, jako tego, który nosi w sobie znamiona sztuki poetyckiej, a więc w odniesieniu do natchnienia poetyckiego, jak i w sposobie jego obrazowania, w odniesieniu do sposobu, czyli cudownej, lirycznej formy. Personifikacja pojawia się tu nie przypadkiem, ma ona w sobie pewną spójność, konsekwentnie zachowaną przez Gałczyńskiego wszędzie tam, gdzie księżyc się pojawia. Księżyc nie tylko nosi w sobie znamiona sztuki poetyckiej (mowa o nacechowaniu semantycznym wyrazu, ale i o koncepcie księżyca u Gałczyńskiego), nie tylko jest jej obrazem, ale pojawia się jako ten, który tworzy, stwarza, co sprawia, że jest jakby alter ego samego poety. Jako taki funkcjonuje na zasadzie odbijania światła, przez co staje się odpowiedzialny za zupełnie inną dziedzinę, inną rzeczywistość, tę rzeczywistość nierealną, odbitą, intuicyjną, za iluzję, złudzenie, które za sprawą poezji staje się magiczne. I faktycznie jakiś fałsz jest dostrzegalny, bo w gruncie rzeczy przebogata forma często pozbawiona jest treści, użyty trop nie oddaje sensu, i choć artystycznie jest genialny, bo niezwykły, czarowny, rodem z księżyca, to zakłamuje i zamydla oczy na znaczenie, które ze sobą niesie lub jego brak.

(...)


REKLAMA

Publikacja archiwalna do pobrania z serwera FTP.

Aby pobrać daną publikację wpisz jej numer:
i naciśnij > > >

UWAGA:
Numer ukazuje się w lewym górnym rogu okna danej publikacji.

mgr Agnieszka Botor-Fick


Zaświadczenie online



numer online: 116 gości

reklama