Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
1146
rok szkolny
2004/2005

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

Publikować czy nie publikować ?

Z dniem 1 grudnia 2004 roku weszło w życie nowe rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu w sprawie uzyskiwania stopni awansu zawodowego przez nauczycieli. Pośród innych zmian usunięto m.in. zapis o "dwóch publikacjach". Niewątpliwie zmienia to status internetowych wydawnictw czy serwisów, dla których do tej pory było to podstawą funkcjonowania. Ich przyszłość zależy od mobilności redakcji, bo przecież publikacje w dalszym ciągu spełniają walor "dzielenia się swoją wiedzą" czy też "osiągnięć w pracy zawodowej". Wiele punktów w rozporządzeniu o awansie pozostawia spory margines interpretacyjny, dający nauczycielom w dalszym ciągu możliwość ich realizacji przez publikowanie. Poza tym przez kilka lat, słusznie chyba zresztą, wśród pedagogów wytworzył się dobry "zwyczaj" publikowania. Daje to ogromne możliwości wzajemnej wymiany myśli i informacji. Wszystko to pozwala sądzić, że rozwój publikatorów i wydawnictw internetowych będzie miał miejsce w dalszym ciągu.

Nie tutaj zresztą tkwi problem. W ostatnich dwóch miesiącach dość głośno było, również w prasie, o internetowych publikacjach nauczycieli. Najpierw sporo szumu powstało wokół witryny "podszywającej" się pod sieciowy adres Ministerstwa Edukacji. Faktycznie, fakt godny pożałowania. Twórcy tej witryny, jak to zwykle bywa, przynieśli wiele szkody internetowym publikatorom prowadzonym fachowo i bez "tanich chwytów".

Ostatnio w jednej z poczytnych ogólnopolskich gazet ukazał się artykuł "Nauczyciele dyplomowani na skróty". Sam tytuł jest zdaniem redakcji urągający nauczycielom. Osiągnięcie stopnia awansu zawodowego nauczyciela dyplomowanego wymaga bardzo wielu działań, a publikacje są tylko jednym z wielu warunków.

Również w niektórych znanych portalach edukacyjnych pojawiły się wypowiedzi kwestionujące sens publikowania przez nauczycieli swoich materiałów dydaktycznych w komercyjnych serwisach i wydawnictwach internetowych. Podobno publikowanie w portalach "niekomercyjnych" ma większą wartość tylko dlatego, że są one dotowane i utrzymują się z innych źródeł.


REKLAMA

Chcemy przedstawić stanowisko redakcji "Publikacji edukacyjnych" w odniesieniu do powyższych faktów.

Przede wszystkim czas "zwalczyć" głęboko w nas zakorzeniony afekt, że "to co komercyjne od razu musi być złe lub co najmniej podejrzane". Obserwacja świata, a szczególnie naszego kraju w ciągu ostatnich lat wskazywał by raczej na wniosek zgoła inny, odnoszący się do działalności instytucjonalnej. Swoją drogą, tak naprawdę, nie ma "rzeczy" niekomercyjnych. Wszystko jest sprawą finansowania, a serwisy "komercyjne" muszą utrzymać się same.

Oczywiście "komercyjność" na pewno zwiększa liberalizm w stosunku do publikacji. Czy to jednak może oznaczać zasadniczy problem ? Nawet jeśli założyć, że 20 % publikacji jest mało wartościowych, wniosek odwrotny brzmi następująco: 80 % publikacji to materiały przydatne, wartościowe lub bardzo wartościowe dydaktycznie. Poza tym liberalizm publikacyjny nie oznacza bynajmniej publikowania "co popadnie". Dowodem są odrzucone propozycje publikacji. Dotyczy to głównie spraw edycyjnych lub ewidentnych błędów merytorycznych. Swoją drogą trudno sobie wyobrazić na czym miała by polegać weryfikacja propozycji publikacji. Wymagało by to zatrudnienia całej rzeszy specjalistów w każdej dziedzinie. A może najlepszej oceny dokonują sami czytelnicy ? Oglądalność danego serwisu (w naszym przypadku kilka tysięcy dziennie) jest chyba najlepszą oceną, bo przecież dokonują jej głównie odbiorcy a nie autorzy publikacji. Podobnej przecież weryfikacji dokonuje się w przypadku najbardziej znanych czasopism czy wydawnictw. Nie zapominajmy, że publikacje ukazują się "pod konkretnym nazwiskiem" i w przypadku większości autorów skutecznie dział autocenzura.

Niewątpliwie ważną i drażliwą sprawą jest problem plagiatów. Pomijając fakt, że plagiaty istnieją w najbardziej renomowanych wydawnictwach, dotyczą prac i publikacji w instytutach i placówkach naukowych, ważne wydaje się przede wszystkim podejście redakcji do tego problemu. W przypadku serwisu "Publikacje edukacyjne" sprawa ta jest bardzo poważnie traktowana i każde posądzenie o plagiat jest szczegółowo rozpatrywane. Wynikiem tego są publikacje zablokowane i niedostępne. Nikt nie zna sposobu na inne rozwiązanie problemu plagiatów, a wysuwanie takiego argumentu przeciwko "komercyjnym" serwisom publikacyjnym jest "chwytem poniżej pasa". Autorzy przesyłanych propozycji publikacji ponoszą pełną odpowiedzialność za ewentualne naruszenie praw autorskich.

Następną sprawą jest odpłatność za zaświadczenia (serwis "Publikacje edukacyjne" należy tu do "najtańszych"). Znów pomijając fakt, że w wielu urzędach i instytucjach płacić trzeba za różnego typu druki, deklaracje, itp., jest to poruszony już wcześniej problem finansowania serwisu. Poza tym używanie argumentu, że nauczyciel "zapłacił sobie za publikacje" jest co najmniej bzdurne. Podstawową zasadą publikowania jest jego bezpłatność. Na prawie 1200 publikacji na naszych stronach ponad 25 % nie jest "zaświadczonych" i fakt ten nie ma na nic wpływu. Być może w niedalekiej zasady finansowania serwisu zmienią się (ku temu serwis zmierza). Tym czasem jest wiele ofert specjalnych, które w pewnym stopniu próbują te założenie realizować.

Serwis "Publikacje edukacyjne" wyróżnia się pośród innych przejrzystością, łatwością poszukiwań. Stanowią o tym podziały na kategorie publikacji, dziedziny, autorów. Serwis spełnia więc również swoje założenia dydaktyczne, służąc rzeszom nauczycieli we wzbogacaniu swojego warsztatu pracy. Szczególnie dziś gdy od nauczycieli wymaga się coraz więcej, gdy pojawiają się nowe typy szkół i nowe przedmioty, takie fora wymiany informacji, doświadczeń zawodowych oraz myśli są konieczne i w dużym stopniu ułatwiają i usprawniają pracę dydaktyczną i wychowawczą.

Bogusław Kuczek


Zaświadczenie online



numer online: 91 gości

reklama